Masywna kamienna Twierdza Koules w Heraklionie z widoczną płaskorzeźbą weneckiego lwa św. Marka na fasadzie od strony morza.

Heraklion i Cretaquarium: Zamek na wodzie, weneckie ślady i rekiny

Po pierwszych dniach adaptacji i testowania hotelowych basenów w Kokkini Hani, przyszedł czas na ruszenie w drogę. Będąc zaledwie kilkanaście kilometrów od stolicy wyspy, grzechem byłoby nie zobaczyć, co ma do zaoferowania największe miasto na Krecie. Nasz plan na ten dzień był prosty i opierał się na kompromisie: najpierw atrakcja gwarantująca zachwyt najmłodszych, a potem zanurzenie się w historii i wąskich uliczkach weneckiej Candii (bo tak dawniej nazywano Heraklion).

Zaczęliśmy od Cretaquarium w miejscowości Gournes, by po południu przenieść się do centrum stolicy, zwiedzić zamek na wodzie, potężne arsenały i poszukać cienia pod Fontanną Morosiniego. Jeśli zastanawiacie się, jak logistycznie rozegrać taki wyjazd, gdzie zostawić samochód, by nie zbankrutować, i czy to w ogóle dobry pomysł na wycieczkę z maluchem – ten wpis odpowie na Wasze pytania.

Cretaquarium: Podwodny świat w Gournes (Dojazd, ceny i parking)

Zaledwie 15 minut drogi na wschód od Heraklionu znajduje się Cretaquarium (Thalassocosmos). Zlokalizowano je na terenie dawnej, amerykańskiej bazy wojskowej w Gournes. Dla zmotoryzowanych to ogromny plus. Przestrzeń jest tu na tyle duża, że pod samym wejściem znajduje się gigantyczny, darmowy parking. Odpada więc krążenie po wąskich uliczkach i szukanie miejsca postojowego, co bywa zmorą wielu europejskich atrakcji.

Bilety wstępu w sezonie letnim kosztują około 12 EUR dla osoby dorosłej (w miesiącach zimowych cena spada o połowę). Dzieci do lat 4 wchodzą za darmo, a starsze pociechy (5-17 lat) korzystają ze zniżek.

defaulZwiedzanie Cretaquarium przypomina momentami spacer po pokładzie statku podwodnego z grubymi bulajami.

Samo akwarium to jedno z najlepszych morskich obserwatoriów, w jakich do tej pory byliśmy. W przeciwieństwie do komercyjnych, głośnych parków rozrywki, które potrafią wywołać mieszane uczucia – jak chociażby opisany przez nas Loro Park na Teneryfie – Cretaquarium stawia na czystą edukację i fascynację lokalnym ekosystemem. Skupia się niemal w całości na florze i faunie Morza Śródziemnego.

default

Dla dzieci to absolutny hit. Trasa zwiedzania jest poprowadzona w półmroku, co latem stanowi przyjemną ucieczkę przed upałem. Mijamy kolejne zbiorniki – od tych ogromnych, gdzie nad głowami przepływają rekiny i żółwie morskie (Caretta caretta), po mniejsze, wymagające skupienia.

Duża ośmiornica na żwirowym dnie zbiornika w Cretaquarium
Ośmiornice to mistrzowie kamuflażu. Często trzeba spędzić kilka minut przy szybie, by dostrzec je wśród skał.
Zbliżenie na falujące, fioletowo-różowe ukwiały w okrągłym oknie akwarium
Różnorodność form życia w Morzu Śródziemnym potrafi zaskoczyć – od surowych skał po takie barwne ukwiały.

Na spokojne przejście całej ekspozycji z dzieckiem, które co chwilę zatrzymuje się przy płaszczkach czy ukwiałach, warto zarezerwować około 1,5 do 2 godzin. Trasa jest w pełni przystosowana dla wózków dziecięcych, co bardzo ułatwia logistykę.

Gdzie zaparkować w Heraklionie? Praktyczna logistyka

Po wizycie u morskich stworzeń ruszyliśmy w stronę Heraklionu. Stolica Krety to tętniące życiem, gęsto zabudowane miasto o trudnym ruchu ulicznym. Wjazd do ścisłego centrum wypożyczonym samochodem to proszenie się o otarcia zderzaka i utratę nerwów.

Rozwiązanie jest proste: Port of Heraklion Parking. To ogromny, płatny plac postojowy zlokalizowany na terenie portu, tuż przy starej marinie i twierdzy Koules. Wjazd znajduje się od strony głównej drogi nadbrzeżnej. Całodniowy postój kosztuje tam zazwyczaj około 3-4 EUR, co czyni go jednym z najtańszych i najwygodniejszych rozwiązań. Stąd do ścisłego, historycznego centrum miasta dojdziecie spacerem w kilka minut.

Stary port w Heraklionie z zacumowanymi kolorowymi łódkami rybackimi i małym, biało-niebieskim budynkiem
Zostawiając samochód na parkingu w porcie, zwiedzanie zaczynamy bezpośrednio od urokliwej, starej mariny pełnej rybackich łodzi.

Twierdza Koules: Wenecki zamek na wodzie

Z parkingu portowego pierwszy punkt programu widać jak na dłoni. To Rocca a Mare, częściej znana pod turecką nazwą Koules – masywna, szesnastowieczna twierdza strzegąca wejścia do starego portu.

Aby do niej dojść, trzeba przespacerować się kamiennym falochronem. Budowla robi potężne wrażenie. Republika Wenecka, która rządziła Kretą przez stulecia, wiedziała, jak budować obiekty nie do zdobycia. To właśnie z tego miejsca broniono się podczas oblężenia Candii (Heraklionu) przez wojska Imperium Osmańskiego – oblężenia, które przeszło do historii jako najdłuższe na świecie, trwające aż 21 lat (1648–1669)!

Imponująca, kamienna fasada Twierdzy Koules z rzeźbą uskrzydlonego lwa
Na frontowej ścianie Twierdzy Koules do dziś dumnie pręży się lew św. Marka – symbol dawnej potęgi Republiki Weneckiej.

Wejście do wnętrza twierdzy kosztuje około 4 EUR. Warto wejść do środka nie tylko dla ekspozycji historycznych (znajdziecie tam kule armatnie, amfory wydobyte z wraków i makiety statków), ale przede wszystkim dla potężnych, grubych na kilka metrów murów, które w upalne dni działają jak naturalna klimatyzacja. Na górze znajduje się rozległy taras, z którego roztacza się świetny widok na miasto i port.

Widok na zamek Koules z poziomu długiego betonowego falochronu wzdłuż morza
Twierdza broniła wejścia do portu, zapewniając bezpieczne kotwiczenie galerom handlowym.
Zatoka w Heraklionie z zacumowanymi jachtami i Twierdzą Koules w lewym kadrze
Połączenie surowej, historycznej architektury militarnej z nowoczesną flotą jachtową.

Weneckie Arsenały (Neoria): Fabryki dawnych okrętów

Wychodząc z twierdzy w stronę centrum miasta, po lewej stronie, tuż przy ruchliwej ulicy, natraficie na masywne, podłużne budowle z łukowymi sklepieniami. To Weneckie Arsenały.

Pozostałości weneckich arsenałów w Heraklionie – długie, kamienne hale z dużymi, łukowymi wejściami
Wyobraźcie sobie, że kilkaset lat temu woda sięgała pod same łuki, a z tych hal spuszczano na wodę potężne wojenne galery.

Służyły one do budowy, naprawy i zimowania floty wojennej oraz handlowej. Pierwotnie morze docierało pod same wejścia do hal, ale z biegiem lat teren został sztucznie powiększony i dziś oddziela je ulica. Podziwiając tę użyteczną i przemyślaną architekturę morską, nietrudno odnaleźć podobieństwa do budowli, które opisywaliśmy chociażby w nadadriatyckiej Chioggi, uchodzącej za siostrę Wenecji. To ten sam budowlany rozmach, który kształtował śródziemnomorski handel.

Szeroki widok na ciąg weneckich arsenałów w Heraklionie wzdłuż ruchliwej drogi miejskiej
Część arsenałów z biegiem wieków została zniszczona lub przebudowana, ale ocalałe moduły do dziś dają obraz skali weneckiego przemysłu stoczniowego.

Spacer w głąb Candii: Od Agios Titos do Loggii

Spod Arsenałów ruszyliśmy w górę reprezentacyjnym deptakiem – ulicą 25 Sierpnia. To ulica wolna od ruchu samochodowego, wyłożona gładkim kamieniem i otoczona zadbanymi, neoklasycystycznymi kamienicami. Pierwszym ważnym przystankiem był plac przy kościele Agios Titos (Świętego Tytusa).

Jasnokamienny kościół Agios Titos z palmami rosnącymi na frontowym placu
Zanim Agios Titos przybrał obecną formę, był kościołem katolickim, a przez okres panowania tureckiego służył jako meczet. Świadectwem tego jest jego niemal kwadratowa bryła z centralną kopułą.
Wnętrze ortodoksyjnego kościoła na Krecie z bogato zdobionym, drewnianym ikonostasem
Wnętrza greckich kościołów zawsze zachwycają precyzyjną snycerką ikonostasów i surowością kamiennych ścian.

Idąc dalej prosto, docieramy do absolutnej perły weneckiej architektury cywilnej – Loggii. Był to klub dla szlachty i urzędników Republiki Weneckiej. Spotykano się tu, by omawiać sprawy gospodarcze i plotkować z dala od pospólstwa. Dzisiaj budynek pełni funkcję ratusza miejskiego, ale dziedziniec z pięknymi arkadami jest otwarty dla turystów. To doskonałe miejsce, by schronić się przed słońcem.

Otwarty, zadaszony dziedziniec Weneckiej Loggii w Heraklionie z łukami i kamienną podłogą
Dziedziniec Loggii oferuje głęboki cień i chwilę oddechu od zgiełku pobliskich ulic handlowych.
Marmurowe posadzki i drewniane stropy w bocznych krużgankach Weneckiej Loggii
Renowacja budynku przywróciła mu dawny blask, uwydatniając jakość weneckich materiałów budowlanych.

Kawałek dalej ulica rozszerza się w Plac Lwów, którego centralnym punktem jest Fontanna Morosiniego. Zbudowana w XVII wieku, miała za zadanie dostarczać wodę pitną mieszkańcom. Składa się z ośmiu płatków i podtrzymujących główną misę rzeźb czterech lwów. Dziś to punkt orientacyjny i najpopularniejsze miejsce spotkań, wokół którego skupiają się liczne kawiarnie oferujące tradycyjne bougatsa (ciasto filo z kremem lub serem).

Jasna Fontanna Morosiniego z rzeźbami lwów na placu otoczonym drzewami i kawiarniami
Mimo że fontanna nie tryska wodą z dawnym impetem, Plac Lwów pozostaje głównym węzłem przesiadkowym dla spacerujących turystów i lokalsów.

Ulica 1866: Zapachy i smaki miejskiego targowiska

Na południe od Fontanny Morosiniego zaczyna się ulica 1866, znana jako Central Market. To długa, wąska, zadaszona markizami aleja, na której tradycja miesza się z komercją. Wciąż jednak unosi się tu zapach tego, co na Krecie najlepsze: górskich ziół, gojnika, lokalnego miodu tymiankowego i dojrzałych serów (graviera).

Wąska ulica 1866 w Heraklionie osłonięta markizami, pełna sklepów z pamiątkami i spacerujących ludzi
Targowa ulica 1866 to dobre miejsce na zakup pamiątek kulinarnych. Warto jednak zaglądać do starszych, tradycyjnych sklepików z żywnością, ignorując tanie magnesy.
Sklep Deli Goods Cava 1866 na rogu targowej ulicy w Heraklionie oferujący lokalne produkty
Oprócz lokalnych ziół, znajdziecie tu ogromny wybór oliwy z oliwek, z której słynie cała wyspa.

Oprócz pamiątek i przypraw, z bocznych uliczek dobiega zapach świeżo pieczonego mięsa – to świetne miejsca na szybki obiad. W mniejszych, rzadziej uczęszczanych knajpkach prostopadłych do rynku znajdziecie autentyczne souvlaki czy owoce morza w rozsądnych cenach.

Podsumowanie: Heraklion to miasto, które nie owija w bawełnę. Jest głośne, miejscami chaotyczne i surowe, ale kryje w sobie wspaniałe ślady historii i rewelacyjną kuchnię. Połączenie podwodnego świata Cretaquarium z popołudniowym zwiedzaniem zamku i weneckiego centrum to sprawdzony scenariusz na jednodniową, nienużącą wycieczkę dla całej rodziny. Wymaga jednak dobrego zaplanowania parkingu i przygotowania na sporo chodzenia w słońcu.

A Wy wolicie uciekać od miejskiego gwaru w stronę natury, czy lubicie zgubić się w historycznych uliczkach południowych miast? Podzielcie się wrażeniami w komentarzach!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *