Wyspy Zielonego Przylądka (Sal): Pogoda w marcu, ocean i szczera opinia o hotelu
Są takie podróże, które planuje się miesiącami, i są takie, które wynikają z nagłej potrzeby zmiany planów. Nasz wyjazd na Wyspy Zielonego Przylądka należał do tej drugiej kategorii. Tydzień przed wylotem nasza podróż na Bliski Wschód została anulowana, więc musieliśmy szybko znaleźć alternatywę. Padło na Cabo Verde, a dokładnie na wyspę Sal. Czasu było mało, wybór hoteli skurczył się do dwóch opcji, ale ostatecznie wylądowaliśmy pośrodku Atlantyku. Z perspektywy czasu ten spontaniczny zwrot akcji okazał się bardzo dobrą decyzją, przypominając nam naszą nieplanowaną, kilkugodzinną wizytę w Ferrarze.
Spis treści
Wyspy Zielonego Przylądka – krótka historia i dlaczego Sal?
Zanim przejdziemy do logistyki, warto wiedzieć, gdzie w ogóle jesteśmy. Archipelag Wysp Zielonego Przylądka leży u zachodnich wybrzeży Afryki. Został odkryty w XV wieku przez Portugalczyków i początkowo był całkowicie bezludny. Sal, jak sama nazwa wskazuje, zbudowała swoją historię na wydobyciu soli, która przez wieki była głównym towarem eksportowym wyspy. Dziś sól ustąpiła miejsca turystyce. Krajobraz wyspy jest surowy, płaski i pustynny – nie znajdziecie tu bujnych lasów tropikalnych. Znajdziecie za to nieskończone plaże i ocean, który dyktuje rytm życia.
Dojazd i logistyka: Gdzie spać na Sal? Melia Tortuga Beach
Z powodu rezerwacji na ostatnią chwilę, zdecydowaliśmy się na hotel Melia Tortuga Beach. Zlokalizowany na dużym, bardzo zadbanym terenie tuż przy plaży, oferuje zakwaterowanie w domkach i willach. To duży plus, bo przestrzeni jest pod dostatkiem. My trafiliśmy na potężny apartament: salon z balkonem, dwie sypialnie i dwie łazienki.

Trzeba jednak napisać wprost: po kilkunastu latach funkcjonowania w trudnym, oceanicznym klimacie, obiekt domaga się już remontu. Zdarzały się problemy z klimatyzacją czy ciśnieniem pod prysznicem, a samo sprzątanie pokoi jest realizowane przez obsługę dość powierzchownie. Mimo to pracownicy są uśmiechnięci i bardzo pomocni.

Hotel dysponuje dwoma dużymi basenami (w tym jeden ze swim-up barem) oraz strefami dla dzieci – płytkim basenem (60 cm) i brodzikiem. Woda w połowie marca miała około 23-25 stopni, co dla niektórych może być wartością nieco chłodną, ale przy mocnym słońcu dawała dobre orzeźwienie. Jedzenie w głównej restauracji jest poprawne, choć bez rewelacji. Zdecydowanie lepiej wypadają kolacje w restauracjach a’la carte, do których rezerwacja stolika nie stanowi żadnego problemu. Alkohole w ramach all inclusive są oparte na lokalnych markach.

Plaże i Ocean na Cabo Verde: Gdzie się kąpać?
Bezpośrednio przy hotelu wejście do oceanu jest skaliste i wymaga ostrożności. Wystarczy jednak przejść około 50 metrów w prawo, by znaleźć plażę osłoniętą falochronami z przyjemnym, piaszczystym dnem. W marcu ocean ma akceptowalną temperaturę, ale trzeba być gotowym na spore fale – to w końcu otwarty Atlantyk. Pamiętajcie, że rejsy pod klifami Los Gigantes na Teneryfie przyzwyczaiły nas do oceanicznych warunków, ale siła tutejszych fal potrafi zaskoczyć.

Ostrzeżenie: Żeglarz Portugalski na plaży
Ważna informacja dotycząca bezpieczeństwa. Podczas spacerów po plaży natknęliśmy się na Żeglarza Portugalskiego (Physalia physalis). Wygląda jak przezroczysto-fioletowy, napompowany balonik z długimi czułkami. To nie jest zwykła meduza – jest bardzo niebezpieczny, a jego poparzenie jest bolesne i może grozić powikłaniami. Jeśli zobaczycie go na piasku lub w wodzie, zachowajcie dystans.

Pogoda na Wyspach Zielonego Przylądka w marcu
Wokół wiatru na Sal narosło sporo mitów. W internecie przeczytacie, że potrafi urwać głowę. Nasze doświadczenia z połowy marca są zupełnie inne. Wiatr owszem, wieje niemal stale, ale wcale nie jest uciążliwy – jest ciepły, bardzo przyjemny i w zasadzie ratuje przed przegrzaniem.
Temperatury w ciągu dnia oscylują w granicach 22-24 stopni, ale uwaga: afrykańskie słońce jest ekstremalnie mocne. Odczuwalna temperatura na słońcu to upał. Wieczory są minimalnie chłodniejsze, ale podczas całego naszego 7-dniowego pobytu ani razu nie musieliśmy zakładać długich spodni czy bluz. Trafiły nam się dwa pochmurne dni, jednak nadal było bardzo ciepło.
Prawdziwym spektaklem na Sal są wieczory. Podczas całego pobytu mogliśmy codziennie oglądać zachody słońca, jakich w Europie po prostu się nie widuje – intensywne, głębokie i niesamowicie fotogeniczne.


Santa Maria – największa atrakcja i co zjeść?
Będąc na Sal, trzeba odwiedzić miejscowość Santa Maria. Dojazd z hoteli to zazwyczaj krótka przejażdżka taksówką, która kosztuje około 5 Euro. To bardzo urokliwe, kolorowe miasteczko z brukowanymi uliczkami, sklepikami i gwarnym molo, na którym rybacy codziennie oprawiają swój połów.



Jeśli chodzi o kulinaria, zrobiliśmy sobie przerwę od hotelowego jedzenia i trafiliśmy do Americos Restaurant w Santa Maria – świetne miejsce z bardzo dobrym, uczciwym jedzeniem.

Poza restauracjami w Santa Maria, punktem, który polecamy, jest restauracja Ponta Preta, znajdująca się na plaży, w niedalekiej odległości od hotelu Melia (podczas spaceru warto zwrócić uwagę na surowe, wulkaniczne skały wchodzące prosto do morza). Zjedliśmy tam znakomitą ośmiornicę oraz percebes (tzw. palce umarlaka) – rzadkie i niezwykle cenione skorupiaki, smakujące czystym oceanem.


Co jeszcze warto zobaczyć na wyspie Sal?
Wyspa jest mała, ale ma kilka mocnych punktów do odhaczenia podczas wycieczek (najlepiej wynająć pick-upa lub wykupić lokalną wycieczkę objazdową):
- Salinas de Pedra de Lume: Dawne kopalnie soli zlokalizowane w kraterze wygasłego wulkanu. Woda jest tu tak zasolona, że unosi ciało na powierzchni niczym w Morzu Martwym.
- Zatoka Rekinów (Shark Bay): Płytka zatoka, do której można wejść (wymagane buty do wody), by z bliska obserwować pływające pod nogami małe rekiny cytrynowe.
- Buracona (Blue Eye): Zjawiskowa naturalna jaskinia w wulkanicznych skałach. Gdy w południe wpada do niej słońce, woda przybiera niesamowity, lazurowy kolor.
Podsumowanie
Wyspy Zielonego Przylądka to kierunek specyficzny. Nie ma tu rozbudowanej infrastruktury zabytkowej jak we Włoszech, a wyspa Sal jest zdominowana przez plaże i oceaniczne krajobrazy. To jednak idealne miejsce, jeśli potrzebujecie gwarantowanego słońca, świetnych warunków do uprawiania sportów wodnych i całkowitego oderwania od europejskiego pędu.
A jakie są Wasze doświadczenia z afrykańskimi wyspami? Wolicie zorganizowane resorty czy wynajem auta i szukanie ukrytych zatoczek? Dajcie znać w komentarzach!




