Kolorowe łodzie w porcie w Llanes podczas słonecznego dnia, Asturia.

Llanes. Asturia we Mgle, Ostre Skały i Palce Umarlaka na Talerzu

Podróż po północnej Hiszpanii to lekcja pokory wobec pogody i hołd dla doskonałego produktu na talerzu. Po opuszczeniu Santander, ruszyliśmy na zachód, w stronę Asturii. Naszym celem było Llanes – miasteczko, które w ciągu 48 godzin pokazało nam dwa zupełnie różne oblicza: słonecznego kurortu i tajemniczej, spowitej mgłą osady rybackiej.

Wpis zawiera linki afiliacyjne. Jeśli skorzystasz z moich poleceń rezerwując hotel, otrzymam drobną prowizję od Booking.com. Dzięki temu mogę tworzyć dla Ciebie darmowe przewodniki. Dziękuję! 💙

Zanim jednak dotarliśmy do celu, zrobiliśmy przystanek w miejscu, gdzie czas zatrzymał się kilkaset lat temu.

Santillana del Mar. Przystanek w Średniowieczu

To miasteczko to „żywy skansen”. Santillana del Mar jest idealnie zachowana, wybrukowana i… oblegana. Warto tu zjechać z trasy A-8, by przespacerować się kamiennymi uliczkami, które pamiętają czasy rycerstwa.

Kamienne domy i brukowana ulica w Santillana del Mar w słoneczny dzień
Santillana del Mar jest nazywana miastem trzech kłamstw: nie jest ani święta (Santa), ani płaska (Llana), ani nie leży nad samym morzem (Mar).

Architektura robi wrażenie – surowy kamień, drewniane balkony i herby szlacheckie na fasadach. To idealne miejsce na krótki spacer, kawę i zdjęcie przy Kolegiacie Santa Juliana, która jest perłą stylu romańskiego w Kantabrii.

omański portal wejściowy do Kolegiaty w Santillana del Mar
Detale architektoniczne Kolegiaty Santa Juliana.

Logistyka: Miasteczko jest w dużej części wyłączone z ruchu kołowego. Samochód trzeba zostawić na jednym z płatnych parkingów na obrzeżach. W sezonie bywa tu tłoczno, więc poranny przyjazd jest wskazany.

Llanes. Baza wypadowa i Hotel Don Paco

Po dotarciu do Llanes zameldowaliśmy się w Hotelu Don Paco. To miejsce z historią – mieści się w dawnym barokowym klasztorze z XVII wieku.

Wnętrze pokoju w hotelu Don Paco, drewniane podłogi i skosy
Pokoje są proste, ale przytulne, z dużą ilością drewna i charakterystycznymi skosami.

Lokalizacja jest świetna – kilka kroków od plaży El Sablón i tuż przy murach starego miasta. Hotel posiada własny parking, co w wąskich uliczkach Llanes jest luksusem, za który warto dopłacić. To dobra baza, jeśli chcecie zwiedzać miasto pieszo.

Plaże w Llanes. Od piasku po ostre skały

Asturia słynie z dramatycznego wybrzeża. W samym Llanes i bliskiej okolicy sprawdziliśmy trzy zupełnie różne miejsca.

1. Playa de El Sablón: Plaża miejska

To serce turystycznego Llanes. Plaża wciśnięta między średniowieczne mury a ocean. Jest piaszczysta, strzeżona i bardzo łatwo dostępna, co czyni ją idealną dla rodzin z dziećmi. Minusem jest tłok w sezonie.

Widok na plażę El Sablon z kamiennymi budynkami po lewej stronie
Plaża El Sablón to wygodna opcja na szybką kąpiel bez wyjeżdżania z centrum.
Plaża El Sablón
Plaża El Sablón

2. Playa de Toró: Pocięty horyzont

To absolutny unikat. Plaża Toró wygląda jak scenografia filmu science-fiction. Z piasku i wody wyrastają pionowe, ostre formacje skalne. Podczas odpływu można spacerować między nimi, ale trzeba uważać na stopy.

Ostre, pionowe skały wapienne na plaży Playa de Toro
Te formacje skalne to wizytówka Llanes. Wyglądają spektakularnie, zwłaszcza przy pochmurnym niebie.

Tutaj czuć surowość Costa Verde. To nie jest miejsce na beztroskie bieganie do wody bez patrzenia pod nogi, ale widokowo bije na głowę większość plaż w Hiszpanii.

Panorama plaży Playa de Toro z zielonym wzgórzem w tle
Połączenie zieleni, skał i turkusowej wody.

3. Puerto Chico: Kameralna zatoczka

Mała plaża w kształcie podkowy, położona nieco na uboczu, bliżej latarni morskiej. Woda jest tu spokojniejsza, a klimat bardziej intymny niż na Sablón.

Mała zatoka Puerto Chico z widokiem na domy mieszkalne
Puerto Chico to dobra alternatywa, gdy na głównej plaży jest zbyt tłoczno.

Co zjeść w Llanes? Mapa kulinarna

Asturia to nie miejsce na dietę. Tutaj je się konkretnie, tłusto i morsko. Odwiedziliśmy cztery miejsca, każde z innej bajki.

Nowoczesny start: Bluu Beach Cafe Bar

Tuż po przyjeździe trafiliśmy do Bluu. To nowoczesny lokal z widokiem, serwujący kuchnię fusion i odświeżone klasyki.

Grillowana macka ośmiornicy z ziemniakami na talerzu we wzory
Ośmiornica (Pulpo) – perfekcyjnie zgrillowana, miękka w środku, chrupiąca z zewnątrz.

Zamówiliśmy też Gambas al Ajillo (krewetki w czosnku) i tatara z tuńczyka. Jedzenie jest lekkie, estetycznie podane – idealne na lunch w upalny dzień.

Tatar z tuńczyka na chrupkim spodzie w Bluu Beach Cafe
Tatar z tuńczyka – świeżość to podstawa w nadmorskiej miejscowości.

Artystyczna kolacja: Restaurante La Rebotica

Jeśli szukacie czegoś bardziej wyrafinowanego, La Rebotica to strzał w dziesiątkę. To nie jest typowa tawerna rybacka. Tutaj kładzie się nacisk na plating i nieoczywiste połączenia smaków.

Artystycznie ułożony tatar z kwiatami jadalnymi na ciemnym talerzu
Kuchnia w La Rebotica to małe dzieła sztuki.

Tradycja: Restaurante Casa Canene

Dla równowagi – Casa Canene. Tutaj nie ma pianek i jadalnych kwiatów. Jest za to uczciwa, domowa kuchnia. Smażone małe rybki (prawdopodobnie bocartes lub anchoas) i klasyczny flan na deser. To smaki, które Asturyjczycy znają z domu babci.

Smażone małe rybki z cebulą i sałatą
Proste, smażone ryby. Esencja lokalnej kuchni.

Hardcore i Premium: El Bálamu

Na koniec zostawiliśmy najmocniejszy punkt programu. El Bálamu. Restauracja znajduje się w samym porcie, w budynku… targu rybnego (Lonja).

Wejście do restauracji El Balamu w industrialnym budynku portowym
Niech was nie zwiedzie surowy, industrialny wygląd budynku. W środku karmią wybitnie.

To tutaj zjedliśmy jedne z najdziwniejszych i najdroższych owoców morza na świecie: Percebes, czyli kaczenice (nazywane też palcami umarlaka). Wyglądają jak prehistoryczne gady, kosztują fortunę (ze względu na niebezpieczny połów na klifach), a smakują jak esencja oceanu.

Talerz z percebes (kaczenicami) w restauracji El Balamu
Percebes. Wyglądają groźnie, smakują wybornie. Żeby się do nich dostać, trzeba ukręcić „skórę” i zjeść delikatne mięso ze środka.

Na stole wylądował też Centollo – pająk morski (krab pająkowaty). Mięso jest słodkie i delikatne, a pancerz służy jako miseczka do sosu z wnętrzności (dla odważnych).

Wielki krab pająkowaty (Centollo) podany na talerzu
Uczta w porcie. Jakość produktu w El Bálamu jest bezkompromisowa.

Dwie twarze miasta: Słońce i Mgła

Llanes ma jeszcze jedną cechę – nieprzewidywalną pogodę. Jednego dnia spacerowaliśmy w pełnym słońcu, podziwiając kolorowe domy „Indianos” (bogatych emigrantów, którzy wrócili z Ameryki).

Kolorowe kamienice w porcie w Llanes w ciągu dnia
Architektura Llanes to mieszanka stylu rybackiego i bogatych willi Indianos.

Wieczorem jednak miasto potrafi zmienić się nie do poznania. Mgła („la niebla”) wdziera się do portu, tłumiąc dźwięki i światła. Widok łodzi w oparach mgły, przy zapalonych latarniach, jest niesamowity.

Port w Llanes spowity gęstą mgłą, widoczne zarysy łodzi i świateł
Wieczorna mgła nad portem. Horyzont znika, zostaje tylko klimat.

Spacerując wieczorem po pustoszejących uliczkach, przy oświetlonych kościołach, czuje się zupełnie inną energię niż w gwarnym, południowym kurorcie.

Podświetlony budynek ratusza lub urzędu w Llanes nocą
Nocny spacer po Llanes ma w sobie coś magicznego.

Podsumowanie

Llanes to idealny przystanek w podróży przez północną Hiszpanię. Łączy w sobie dobrą logistykę, dostęp do spektakularnych plaż i gastronomię na światowym poziomie (jeśli wiesz, gdzie szukać). To był nasz ostatni przystanek w tym regionie.

Następnego dnia ruszyliśmy na lotnisko do Bilbao , by przez Monachium wrócić do Polski. Ale smak percebes i widok mgły nad portem zostaną z nami na długo.

Macie pytania o ceny w Asturii lub dojazd do plaży Toró? Pytajcie w komentarzach!

Podobne wpisy