Mesyna z pokładu statku: Taormina i Castelmola w pół dnia
Drugi dzień naszego rejsu po Morzu Śródziemnym statkiem MSC World Europa zaczął się w Mesynie. Statek stał w porcie od 9:00 do 18:00. To wystarczająco długo, żeby zobaczyć coś więcej niż samo miasto portowe. Mesyna nie należy do najbardziej turystycznych miejsc na Sycylii, dlatego od początku planowaliśmy wyjazd na południe: do Taorminy i położonej nad nią Castelmoli.
Spis treści
W tym wpisie znajdziesz konkrety: jak zorganizowaliśmy transport w siedem osób, ile to kosztowało, co zdążyliśmy zobaczyć w Taorminie i dlaczego warto podjechać jeszcze wyżej, do Castelmoli.
Wycieczka ze statku czy prywatny transfer?
Przed rejsem porównaliśmy trzy opcje: wycieczkę na Etnę z oferty armatora, wycieczkę „Mesyna + Taormina” ze statku i prywatny transfer z przewodnikiem. Etnę odrzuciliśmy szybko, bo dla dzieci to długa jazda i niewiele atrakcji. Wybraliśmy prywatną opcję, którą zarezerwowaliśmy przez naszego agenta.
- Co obejmowała: odbiór minivanem spod statku o 10:00, około 1,5–2 godzin zwiedzania Taorminy z anglojęzyczną przewodniczką, krótki postój w Castelmoli (bez przewodnika) i powrót do portu.
- Koszt: 760 € za całą grupę: czworo dorosłych i troje dzieci (my z córką i rodzina kuzyna). To około 110 € na osobę.
- Dlaczego tak: sami decydowaliśmy o tempie, kierowca czekał na nas, a powrót pod sam trap był bez stresu.
Trasa z portu w Mesynie do Taorminy to około 50 km i niecała godzina jazdy wzdłuż wybrzeża. Pod Taorminą byliśmy przed 11:00.
Taormina: Corso Umberto i boczne uliczki
Spacer zaczęliśmy od głównego deptaku, Corso Umberto. To wyłączona z ruchu ulica pełna sklepów z ceramiką, kawiarni i kamienic z balkonami w kwiatach. Przed 11:00 było jeszcze w miarę luźno. Godzinę później tłum był już wyraźnie większy.


Od Corso odchodzą strome schodkowe zaułki, takie jak Salita Guglielmo Melivia, ozdobione donicami w sycylijskie wzory i ceramicznymi kaktusami. Warto w nie skręcić choćby na kilka metrów, bo zdjęcia wychodzą tam lepsze niż na zatłoczonym deptaku.

Teatr antyczny: scena z widokiem na Etnę i morze
Najważniejszy punkt Taorminy to Teatro Antico. Teatr zbudowali Grecy, a potem przebudowali go Rzymianie. Do dziś odbywają się w nim koncerty, więc na widowni stoją współczesne trybuny i nagłośnienie. Mimo to robi ogromne wrażenie, a kolumny i ceglany łuk sceny wyglądają na tle nieba jak scenografia.



Przy samym teatrze trzeba się przygotować na upał. Pod koniec lipca prawie nie ma tu cienia, a ceglane mury nagrzewają się od rana. Weźcie wodę, nakrycia głowy i planujcie wizytę możliwie wcześnie.
- Bilet: 12 € (ulgowy 6 €).
- Godziny: codziennie od 9:00 do 19:45, ostatnie wejście o 19:00.
- Wskazówka: najspokojniej jest zaraz po otwarciu.


Widoki, dla których się tu przyjeżdża
Najlepsze w teatrze są jednak widoki z jego górnych partii: na wybrzeże w stronę Giardini-Naxos, na zatoki poniżej miasta i na otwarte morze. W lipcu nad wulkanem wisiały chmury, więc Etny nie zobaczyliśmy w pełnej okazałości. Za to morze miało kolor, którego nie oddaje żadne zdjęcie.



Kościoły i starówka: Santa Caterina, Duomo i Sant’Antonio Abate
Po teatrze wróciliśmy na Corso. Pierwszy przystanek był w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej (Chiesa di Santa Caterina d’Alessandria) przy Piazza Vittorio Emanuele. Z zewnątrz łatwo go przeoczyć, a w środku zaskakuje białym, barokowym wystrojem i kręconymi kolumnami przy ołtarzach. W lipcowym upale chłodne wnętrze było też po prostu chwilą wytchnienia.

Dalej przeszliśmy przez starówkę aż do placu przy katedrze. Duomo di Taormina ma surową, kamienną fasadę, która wygląda bardziej jak forteca niż jak kościół. Wnętrze zdobią kolumny z różowego marmuru.



Na końcu starówki, przy Porta Catania, stoi niewielki kościół Sant’Antonio Abate. Obok jest postój taksówek i tu skończyło się nasze zwiedzanie z przewodniczką.


Castelmola: Taormina z lotu ptaka
Z Taorminy minivan wjechał serpentynami do Castelmoli, miasteczka na skale kilkaset metrów wyżej. Mieliśmy tam około pół godziny i to wystarczyło, żeby zrozumieć, po co się tam jedzie. Z punktów widokowych widać całą Taorminę, drogę wijącą się po zboczu i linię brzegu.

- Bez samochodu: z Taorminy do Castelmoli jeździ autobus linii Linea Verde (2 € za przejazd, 3,50 € za bilet dzienny).
- Samochodem: w Castelmoli nie ma miejskich parkingów, więc trzeba liczyć na miejsce przy drodze.
Obiad w Bar Turrisi
Na obiad poszliśmy do Bar Turrisi, najsłynniejszego lokalu w Castelmoli. Bar słynie z bardzo nietypowego, „męskiego” wystroju, który najlepiej zobaczyć na własne oczy. Jego specjalnością jest lokalne wino migdałowe. Wnętrze jest ciasne, kolorowe i pełne dekoracji, a z tarasów rozciąga się widok na wybrzeże.

Zamówiliśmy klasykę: pizzę margheritę, spaghetti z małżami vongole oraz dwa rodzaje penne, w tym sycylijskie z pistacjami. Pistacje z okolic Etny pojawiają się tu w daniach wytrawnych tak samo często jak w deserach i warto ich spróbować.



Mesyna: krótki spacer przed powrotem na statek
Do portu wróciliśmy wczesnym popołudniem i mieliśmy jeszcze czas na spacer po Mesynie. Port wycieczkowy leży w samym centrum, a do Piazza del Duomo idzie się około 5 minut. Jeśli będziecie w mieście w południe, zatrzymajcie się przy dzwonnicy katedry: jej zegar astronomiczny codziennie o 12:00 pokazuje animowany spektakl figur.
Po drodze trafiliśmy na kościół Santissima Annunziata dei Catalani. To jeden z nielicznych zabytków, które przetrwały trzęsienie ziemi w 1908 roku. Stoi niżej niż dzisiejsza ulica, bo miasto odbudowano na wyższym poziomie.

Wypłynięcie przez Cieśninę Mesyńską
Ostatni punkt tego dnia oglądaliśmy z pokładu. Statek wypłynął o 18:00 przez Cieśninę Mesyńską, z Sycylią po jednej stronie i Kalabrią po drugiej. Popołudniowe słońce nad cieśniną to jeden z najładniejszych momentów całego rejsu.


Podsumowanie: czy warto?
Tak, jeśli macie w Mesynie cały dzień postoju. Taormina z teatrem i Castelmola mieszczą się w pół dnia. Prywatny transport opłaca się przy większej grupie, bo przy siedmiu osobach wychodzi podobnie jak wycieczka ze statku, a daje dużo więcej swobody. Liczcie się z upałem i tłumem w szczycie sezonu. Mesynę zostawcie na krótki spacer po powrocie.
Więcej o samym statku przeczytasz w naszym wpisie o rejsie MSC World Europa. Dzień przed rejsem spędziliśmy w Neapolu i na Ischii. Jeśli Sycylia Wam się spodoba, zajrzyjcie też do naszego weekendu w Katanii, gdzie jedzenie jest równie dobre.
A Wy? Jesteście za wycieczkami ze statku czy wolicie organizować wszystko sami? Napiszcie w komentarzu!







