Teneryfa Nie z Tej Ziemi: Wyprawa na Wulkan Teide
Ta wycieczka, jak zresztą każda nasza podróż po Teneryfie, okazała się wielkim zaskoczeniem. Mam wrażenie, że cały pobyt na tej wyspie to jedna wielka niespodzianka, pozytywne odkrycie. Przez wiele lat wstrzymywaliśmy się z decyzją o przylocie tutaj, mając w głowie stereotypy na temat Wysp Kanaryjskich. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna – surowa, cicha i niezwykle różnorodna.
Spis treści
A sercem tej różnorodności jest on – Park Narodowy Teide.
Dojazd do Parku Narodowego Teide – trasa widokowa przez chmury
Ruszyliśmy z naszej bazy w Costa Adeje. Droga wiodła przez góry, ale tym razem obyło się bez ekstremalnych emocji, które towarzyszyły nam w trasie do Masca. Nie było też tak wilgotno i zielono jak podczas podróży na północ do Loro Parku.
Trasa, choć kręta, oferowała spektakl zmieniającej się przyrody. Podczas jazdy mijaliśmy lasy sosnowe skąpane w pełnym słońcu. To tutaj widać, jak żyje wyspa – oprócz pieszych wędrowców, szosa jest królestwem kolarzy, motocyklistów, a nawet całych wycieczek na quadach.
Krajobraz wulkaniczny Teide – jak na innej planecie
Prawdziwy spektakl zaczyna się jednak po wjechaniu na szczyt kaldery. Zieleń nagle ustępuje. Znikają drzewa, znika typowa roślinność. Wkraczamy w surrealistyczną scenerię, gdzie dominuje wszechobecna, ciemna skała wulkaniczna i cisza.

Niewiele tu koloru. Gdzieniegdzie plamy siarki, rudości i szarości. Całość dopełnia mocne słońce górujące nad panoramą. To sceneria żywcem wyjęta z filmu science-fiction. Ogromna przestrzeń rozciągająca się po horyzont i majestatyczne formacje skalne sprawiają, że określenie “księżycowy krajobraz” przestaje być metaforą, a staje się opisem rzeczywistości.



Roques de García i słynny „Palec Boży” (Roque Cinchado)
Jedną z najbardziej charakterystycznych formacji są Roques de García, wyrastające z ziemi niczym strażnicy wulkanu, w tym słynny Roque Cinchado, zwany „Palcem Bożym”. Te formacje skalne, rzeźbione przez wiatr i czas, robią piorunujące wrażenie.




Parkingi, Parador i kościół pod wulkanem – informacje praktyczne
Dojazd na miejsce, w okolice dolnej stacji kolejki i Paradoru, wiąże się z małym wyzwaniem. Dostępne są dwa parkingi, które – niestety – są małe i błyskawicznie się zapełniają. Warto być tu wcześnie, by uniknąć stresu.
Przy parkingu znajduje się małe muzeum (z toaletą – ważna informacja na pustkowiu!) oraz hotel z restauracją. Jednak najbardziej zadziwiającym elementem jest stojący tuż obok mały kościółek Ermita de Nuestra Señora de las Nieves. Jego prosta bryła na tle potężnych gór wygląda nierealnie i wprowadza w ten surowy krajobraz nutę spokoju.


Lekki trekking u podnóża Teide – szlaki dla każdego
Sam wjazd na szczyt to jedno, ale park narodowy u podnóża wulkanu oferuje coś równie pięknego – łatwo dostępne szlaki. Są długie, z łagodnym podejściem, dzięki czemu nawet „maluchy” mogą spróbować swoich sił w trekkingu. Wejście na sam szczyt wulkanu to opcja dla bardziej doświadczonych, ale nawet krótki spacer po dnie kaldery, między formacjami skalnymi, daje ogromną satysfakcję.


Ważna uwaga: słońce na tej wysokości nie wybacza. Brak roślinności oznacza brak cienia. Koniecznie trzeba zabrać ze sobą dużo wody, nakrycie głowy i krem z wysokim filtrem.
Wjazd na szczyt Teide – co warto wiedzieć? (Kolejka i pozwolenie)
Choć my skupiliśmy się na eksploracji parku u podnóża wulkanu, warto wiedzieć, że na Teide można wjechać kolejką linową (Teleférico del Teide). Górna stacja znajduje się na wysokości 3555 m n.p.m. Pamiętajcie jednak, że aby wejść na sam krater (Pico del Teide), potrzebne jest darmowe pozwolenie, które trzeba rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem na stronie parku narodowego. Bez niego strażnicy nie wpuszczą Was na ostatni odcinek szlaku na szczyt.
Ćwiczenia z Apokalipsy
Nasza wizyta zbiegła się w czasie z czymś nietypowym. Trafiliśmy na okres ćwiczeń służb ratunkowych związanych z symulacją wybuchu wulkanu. Widok specjalistycznych pojazdów krążących po tym księżycowym terenie, pośród czarnej lawy, tylko podbił wrażenie nierzeczywistości. Jakbyśmy trafili na plan filmowy o kolonizacji Marsa.

Wracając, zdecydowaliśmy się na pętlę wokół wyspy. To pozwoliło nam zobaczyć, jak bardzo różnią się od siebie te dwa światy – północ jest zdecydowanie bardziej witrzna, ale też o wiele bardziej zielona. Teneryfa to naprawdę kontynent w miniaturze.
Księżycowy krajobraz Wulkanu Teide to tylko jedno z wielu oblicz Teneryfy. Jeśli chcecie zobaczyć, jak bardzo różnorodna jest ta wyspa, zapraszamy do naszych pozostałych wpisów:
- Zobaczcie naszą bazę na słonecznym południu i sprawdźcie, gdzie dobrze zjeść: Costa Adeje – złota baza i kulinarny labirynt
- Przeżyjcie z nami emocje na krętej drodze do wąwozu i rejs pod klifami: Masca i Los Gigantes – góry i ocean
- Lub przenieście się do tropikalnego ogrodu na północy: Loro Park – między zachwytem a dylematem





